W teorii, dieta radnego ma być rekompensatą utraconego wynagrodzenia, które radny poświęca aby służyć nam wszystkim. Jako, że w przyrodzie zjawisko, by ktoś za darmo reprezentował obywateli, nie występuje zbyt często, ustawodawca w swej mądrości nieskończonej, uznał, że naszym przedstawicielom, którzy - mając liczniejszą rodzinę i więcej znajomych - uzyskali demokratyczny mandat do reprezentowania nas wszystkich, należy za ten czas wypłacać stosowny ekwiwalent. Ustawodawca uznał, że wysokość diety ustalą same sobie rady gmin, które przecież najlepiej wiedzą, jaki jest poziom wynagrodzeń w ich gminach. Patrząc na poniższą tabelkę dotyczącą gmin powiatu jasielskiego, można zauważyć, że ustawodawca był jednak niesamowicie naiwny... ?
| gmina | przewodniczący Rady Gminy | vice-przewodniczący Rady Gminy | przewodniczący komisji Rady Gminy | radny | sołtys |
| Brzyska * | 1 800 | 1 500 | 960 | 900 | 500 |
| Dębowiec | 2 100 | 1 500 | 1 100 | 1 000 | b.d. |
| Jasło | 2 533 | 2 018 | 2 018 | 1 803 | 700 |
| Krempna * | 1 600 | 602 | 602 | 602 | od 200 do 309 |
| Nowy Żmigród | 2 000 | 1 200 | 1 000 | 800 | 800 |
| Osiek Jasielski * | 1 500 | 1 300 | 750 | 700 | od 450 do 600 |
| Skołyszyn | 2 000 | 1 300 | 1 200 | 1 000 | od 550 do 650 |
| Tarnowiec | 1 500 | 800 | 800 | 700 | 700 |
* - przyjęliśmy, że w danym miesiącu radny uczestniczy tylko w jednej sesji i jednym posiedzeniu komisji Rady Gminy
UWAGA: wysokość diet dla sołtysów w poszczególnych miejscowościach w gminie Brzyska, Krempna i Osiek uzależniona jest od liczby mieszkańców
W zasadzie poziom diet radnych jest zbliżony do siebie (pomijając gminę Jasło), ale, jak to się mówi "diabeł tkwi w szczegółach". Podczas, gdy w gminach: Nowy Żmigród, Tarnowiec, Skołyszyn, Dębowiec i Jasło radni otrzymują swoje diety w takiej samej wysokosci niezależnie od liczby sesji i posiedzeń komisji Rady Gminy w danym miesiącu, to w przypadku gminy Brzyska otrzymują 450 zł za każdą sesję + 450 zł za udział w każdej komisji, w Osieku Jasielskim po 350 zł, a w przypadku Krempnej pod 10% płacy minimalnej, czyli aktualnie po 301 zł. Takie rozwiązanie powoduje, że radni mogą czy też wręcz są zainteresowani tym, aby zarówno sesje, jak i posiedzenia komisji odbywały sie jak najczęściej, bo to powioduje, że suma ich diet będzie wyższa. Swoją drogą, można tylko zazdrościć wynagrodzeń, które otrzymują w swoich miejscach pracy radni niektórych gmin, skoro np. 450 zł za jeden dzień ma im rekompensować utracone zarobki. Jakby na to nie patrzeć, wynagrodzenie na poziomie prawie 10 tys. zł netto raczej nie należy do standardowych wynagrodzeń w powiecie jasielskim.... Z drugiej zaś strony, czy radni, którzy niezależnie od ilości posiedzeń, dostaną tę samą zryczałtowaną kwotę są zainteresowani by posiedzenia komisji odbywały się częściej albo był długie? Raczej nie, więc stąd zapewne biorą się posiedzenia komisji pół godziny przed sesją, byle tylko jednogłośnie przegłosować, to co wójt proponuje. I wystarczy policzyć, że za jeden dzień pracy polegającej na słuchaniu tego, co mówi wójt, starannym unikaniu zabierania głosu i podnoszenia ręki, gdy inni podnoszą, dostaje się 1800 zł, jako rekompensatę za utracone zarobki. Za jeden dzień pracy. Skoro ten jeden dzień to 1800 zł, to miesiącznie wychodzi prawie 40 tysięcy złotych! A potem, nasi przedstawiciele będą się zapewne dziwić, że określenie "radny dietetyczny" robi coraz większą karierę...
Oczywiście, każdy z nas chciałby zarabiać jak najwięcej przy jak najmniejszym wysiłku, ale znając troszeczkę realia funkcjonowania Rad Gmin, pozwolę sobie sądzić, że wysokość ekwiwalentów za bycie radnym jest niewspólmiernie wysoka w stosunku do - nazywając rzecz po imieniu - kwalifikacji radnych i ich zaangażowania. Zasadniczo radni, oprócz bycia całkiem dobrze opłacaną publicznością dla wystąpień wójta, nie są niczym więcej. Na palcach jednej ręki można policzyć projekty uchwał skladane przez radnych czy też projekty uchwał proponowane przez władzę wykonawczą, które zostały odrzucone. Praktyka najczęściej jest taka, że radni przeglosowują w zasadzie jednogłośnie wszystko to, co dany wójt proponuje. Oczywiście, jako, że posiedzenia komisji nigdzie nie są transmitowane, radni mogą - dla naiwnych - wygłaszać głębokie myśli w rodzaju "wpradziwe na sesji wszystko przegłosujemy jednogłośnie, ale na posiedzeniach komisji to dyskusja jest ożywiona". Być może tak jest, ale z braku transmisji online tych posiedzeń czy nawet informowania o terminach posiedzeń można między bajki to włożyć. Zasadniczo działalność radnych jako reprezentantów naiwnego społeczeństwa kończy się z chwilą ogłoszeniu wyników wyborów! Radni zasadniczo nie pełnią w swoich okręgach wyborczych dyżurów, gdzie zwykły obywatel mógłby się z nimi spotkać; liczba zebrań wiejskich jest ograniczona do jednego czy, w porywach do dwóch w roku, więc kontakt między radnym a jego wyborcą, który nie jest członkiem rodziny czy znajomym, jest praktycznie zerowy. Generalnie, można zatem postawić tezę, że rady gmin są całkowicie zbędne i są tylko dla tych, którzy się do nich "załapali", fajnym sposobem na dorobienie sobie do pensji.
